Czasami bywa tak, że najsensowniejszym postanowieniem noworocznym jest… brak postanowień noworocznych. No bo po co, skoro już w lutym stare nawyki wracają jak bumerang? Intencjonalne zmiany na stałe wymagają od nas dużo więcej niż określenia celu i środków do jego osiągnięcia. Co to jest to abstrakcyjne “dużo więcej”? To odpowiedzi na trzy pytania. 

Z tego wpisu dowiesz się, co wpływa na Twoje zachowanie i jakie aspekty osobowości warto wziąć pod uwagę, jeśli planujesz zmiany.

Zanim zdecyduję się na zmianę

Faktycznie, niektórym z nas lepiej wdraża się zmiany od nowego roku, od poniedziałku, a ja często rozpoczynam nowe czynności o pełnej godzinie. Znasz to? Sport, dieta, 15 minut języka obcego dziennie. 

Bywają też zwolennicy podejścia, że zaczynać to trzeba tu i teraz! Myślę sobie, że a i owszem, jak najbardziej. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że wszyscy wyznający tę zasadę mieli wspólny mianownik: mieszankę odwagi i zapału, a spontaniczne działanie przychodziło im z przyjemnością. I świetnie, ale co w sytuacji, kiedy bywamy analityczni, refleksyjni, a do tego sceptyczni? 

Decyzja o tym, kiedy wdrożymy daną zmianę jest wtórna. Najpierw trzeba znaleźć odpowiedzi na pytania o to:

     🔹 jak reaguję na zmiany?
     🔹 czy mam aktualnie przestrzeń, aby tę zmianę w życie wprowadzić?
     🔹 jakie będą konsekwencje tej zmiany i czy jestem gotowy na straty?

Takie wnioski zdecydowanie pomagają:

    🔹 ustalić czy jestem w stanie wdrożyć kilka zmian jednocześnie, a jeśli nie, to która z nich ma priorytet,
    🔹 przygotować się na ewentualny dyskomfort związany z wdrażaniem zmiany,
   
🔹 zapewnić sobie odpowiednie wsparcie jeszcze przed startem,
   
🔹…odłożyć realizację na później, jeśli to będzie najrozsądniejsze.

 

Dlaczego reagujemy tak, a nie inaczej?

Każdy z nas jest inny. Każdy z nas wykształcił inne strategie funkcjonowania. Każdy z nas znalazł się w swoim kontekście i nie znajdzie drugiego takiego samego, choćby poświęcił na to całe swoje życie. To między innymi dlatego nie powinniśmy porównywać się z innymi. 

O tym, jakie mamy cechy, czyli względnie stałe tendencje do zachowywania się w określony sposób, mówi nam psychologia różnic indywidualnych. Bardzo ciekawa dziedzina, która oferuje ogromne wsparcie w poszukiwaniu swojej tożsamości. Zdolności te nie są do zaobserwowania, nie możemy tak po prostu zobaczyć cech, ale możemy wyciągać na ich temat wnioski obserwując zachowanie człowieka i stan, w jakim się znajduje. 

Na tym jednak nie koniec, bowiem na zachowanie i stan wpływa masa czynników:

    🔹 Biologia, a więc to, co dostaliśmy w spadku po naszych rodzicach oraz wszelkie neurologiczne, biochemiczne i hormonalne mechanizmy.
    🔹 Dotychczasowe doświadczenie – środowisko, w którym dorastamy, zdobyta wiedza, relacje z rodzicami i rówieśnikami, wszystko co przeżyliśmy (w szczęściu i nieszczęściu).
   
🔹 Obecna sytuacja, w jakiej się znajdujemy, a więc docierające do nas bodźce, otoczenie, wymagania sytuacji.
   
🔹 Spostrzeganie – to, w jaki sposób widzimy i interpretujemy daną sytuację. 
    🔹
Stan psychiczny – forma, w której jesteśmy w danej sytuacji. Może to wzburzenie? Może smutek? A może radość? 
    🔹
Stan fizjologiczny – obecna kondycja fizyczna.

Dzięki zrozumieniu swojego zachowania jesteś w stanie je zmienić, szybciej dojść do równowagi w sytuacji wzburzenia, unikać czynników wywołujących dyskomfort i… być dla siebie bardziej wyrozumiałym w danej sytuacji. Dotyczy to również ludzi, z którymi przebywasz. Lepsze ich zrozumienie to gwarant wartościowszych relacji interpersonalnych. 

Czy wiesz, że wzrost temperatury powoduje, że stajemy się agresywni? A to, że uświadomienie sobie stanu emocjonalnego zwiększa racjonalność? Lub to, że jeśli w dzieciństwie obserwowaliśmy agresję, w życiu dorosłym możemy wybierać przemocowych partnerów? To tylko kilka aspektów, w których możesz zaobserwować kolejno: wpływ czynników zewnętrznych, stanu psychicznego czy dotychczasowego doświadczenia na swoje reakcje i decyzje. 

Jeśli więc zmiana, której potrzebujesz związana jest np. z przykrym doświadczeniem, możesz reagować w sposób dla siebie nieprzewidziany, być może trudny. Warto pomyśleć o tym wcześniej i spodziewać się niespodziewanego.

 

Co jeszcze warto wiedzieć o sobie samym?

To, w jaki sposób zaplanujemy zmianę i w jaki sposób będziemy przechodzili przez ten proces możemy rozpatrywać też w odniesieniu do pięciu czynników określających naszą osobowość w teorii P. Costy i R. McCrae. Mówimy tutaj o neurotyczności, ekstrawertyczności, otwartości na doświadczenie, ugodowości i sumienności. Czego możesz się z tego dowiedzieć?

A na przykład tego jak dużą masz tendencję do odczuwania negatywnych emocji, jak dobrze radzisz sobie ze stresem, czy często odczuwasz lęk oraz w jakim stopniu jesteś w stanie kontrolować impulsy. To może być dobra informacja dla osób, które kusi rzucenie wszystkiego i wyjazd w Bieszczady. Może się bowiem okazać, że w drugim dniu po wyjeździe lęk zmusi Cię do powrotu. 

Znajomość tej teorii sprawdzi się także, jeśli planowane zmiany będą dotyczyły relacji interpersonalnych, bo badamy nim ekstrawertyczność. Ekstrawertyków kojarzymy zazwyczaj z pogodą ducha, towarzyskością, rozgadaniem i serdecznością. I słusznie! Ale introwertycy to nie przeciwieństwo ekstrawertyków, jak może się wydawać. To osoby, które pewnych cech nie przejawiają – np. najbardziej lubią swoje towarzystwo, co nie znaczy, że są wrogo nastawieni do innych. Co to może oznaczać? Np. sposób przeżywania porażki, jeśli taka na drodze do zmiany wystąpi. Jako introwertyk ukojenia będziesz szukać w ciszy i wąskim gronie najbliższych, podczas gdy ekstrawertyk może poszukiwać większego grona wsparcia. 

W kontekście zmian warto dowiedzieć się też jak bardzo jesteś otwarty na doświadczenie. W psychologii uważamy to za ciekawość zarówno świata zewnętrznego, jak i wewnętrznego. To chęć doświadczania, poznawania nowych rzeczy, tworzenia nowych idei lub weryfikowania i zmieniania dotychczasowych. Jeśli zatem rozważasz zmianę zawodu na bardziej kreatywny, może to będzie dobra przesłanka, by w końcu to zrobić? 🙂

Teoria PMO mówi jeszcze o dwóch składnikach. Pierwszy to ugodowość, który określa stopień chęci niesienia pomocy, zaufanie do ludzi, altruizm oraz to jak bardzo sprawdzimy się w pracy zespołowej. Drugi – sumienność – pokaże na ile postępujesz w zgodzie z ideami oraz jak bardzo zdeterminowany jesteś w dążeniu do celu. Takie osoby charakteryzuje punktualność, rzetelność i ambicja. Czasem przesadnie! Moim postanowieniem noworocznym jest uciszenie wewnętrznego krytyka. Tego, że odzywa się zbyt często i zbyt głośno dowiedziałam się właśnie z testu badającego osobowość.

Każdy z powyższych obszarów składa się z jeszcze mniejszych sześciu części, które pomagają odpowiedzieć na pytania o osobowość. Te pięć podstawowych pomaga jednak zyskać świadomość, że lękliwość, otwartość na zmiany czy stosunek do innych ludzi mogą warunkować podejście do zmian w życiu. 

Naprawdę warto wziąć je pod uwagę, by dokonywanie zmian nie było drogą przez mękę, a ciekawą i rozwijającą podróżą. Czy wyobrażasz sobie osobę, która jest introwertykiem raczej zamkniętym na doświadczenia, a wstępuje do klubu Toastmasters? Pewnie, że tak, bo warto walczyć ze słabościami, ale przyda się także wiedza o tym, ile to pochłonie energii i że może jej nie wystarczyć na inne zaplanowane zmiany. 

Na podstawie tej teorii stworzono odpowiednie testy. Psychologowie używają ich współcześnie w diagnozie osobowości. Jeśli jesteś ciekawy wyników, możesz umówić się na konsultację, ale już sama świadomość powyższych cech skłoni Cię do autorefleksji. A to już pierwszy krok do lepszego zrozumienia siebie.

 

Jak radzisz sobie ze stresem?

Zmiany w życiu zazwyczaj obarczone są stresem. Ludzie radzą sobie z nim używając trzech styli. Pierwszy z nich, skoncentrowany na zadaniu będzie ujawniał się u osób, które napotykając problem rozwiązują go działaniem, a więc maksymalnie skupiają się na znalezieniu rozwiązania. 

Osoby ze stylem skoncentrowanym na emocjach będą większą wagę przywiązywać do swojego stanu emocjonalnego, przeżywania zakłopotania, poczucia winy, złości związanej z problemem. Mogą pojawić się także skłonności do fantazjowania, odtwarzania w głowie zaistniałej sytuacji, myślenia życzeniowego. 

Trzeci styl – skoncentrowany na unikaniu – będzie cechował osoby, które odcinają się od sytuacji stresowej. Mogą to robić na dwa sposoby: angażując się w czynności zastępcze, np. oglądanie telewizji, sen, jedzenie lub poszukując kontaktów towarzyskich. 

Na szczęście to nie jest tak, że zawsze używamy jednego wybranego stylu albo że jeden styl jest gorszy od drugiego. Po pierwsze, używamy wszystkich trzech sposobów, w mniejszym lub większym stopniu. Po drugie, wybór stylu zależy przede wszystkim od sytuacji, z którą mierzymy się w danym momencie. Inaczej będziemy reagować na stres spowodowany niepowodzeniem w pracy, a inaczej na śmierć bliskiej osoby. Możesz jednak określić, którego stylu używasz najczęściej, a dzięki temu działać bardziej świadomie. Ta wiedza przyda się m.in. w planowaniu zmiany w karierze zawodowej. Dominujący styl również można sprawdzić odpowiednimi testami w gabinecie psychologa. 



Krótko o… zabijaniu i panice

Poznanie opisanych wyżej składników osobowości czy dominującego stylu radzenia sobie ze stresem to tylko wycinek tego, czego możesz się o sobie dowiedzieć. Nie każdy jednak ma potrzebę podchodzić do tego aż tak refleksyjnie i rozkładać siebie na czynniki pierwsze. No i super. 

Świetną metodą dowiadywania się o sobie nowych rzeczy jest po prostu doświadczanie. Taka eksploracja, połączona z wyciąganiem wniosków(!), bywa bardzo rozwijająca. Trzeba jednak pamiętać o dwóch rzeczach:

    🔸 Co cię nie zabije, to cię wzmocni jest jedną z największych funkcjonujących bzdur.

    🔸 Wychodzenie ze strefy komfortu – tak, ale nie za daleko.

Owszem, doświadczenia kształtują nas w ogromnym stopniu. Przeżywane codzienne trudności wzmacniają nas, przygotowują na kolejne wyzwania, sprzyjają opracowaniu optymalnych strategii radzenia sobie ze stresem, z kolei skuteczne rozwiązywanie kłopotów podnosi nasze zaufanie do samych siebie, poczucie sprawczości oraz kompetencji. 

Ale! Jest taka magiczna granica, za którą nie ma już nic dobrego, bo stres jest tak wysoki, że obniża nasze funkcjonowanie. To właśnie tam są traumy, stres pourazowy, choroby psychosomatyczne, depresje i samobójstwa. 

Tutaj warto też się odwołać do ciekawego prawa, Yerkesa-Dodsona, które mówi, że najskuteczniejsi jesteśmy, kiedy poziom stresu nie jest ani za niski, ani za wysoki (spójrz na wykres niżej). Potrzebujemy więc optymalnego pobudzenia, żeby robić coś dobrze. Druga część tego prawa mówi, że to optymalne pobudzenie dla zadań trudnych jest wyższe niż dla łatwych. 

HebbianYerkesDodson

Prawo Yerkesa-Dodsona. Obrazek pochodzi z angielskiej Wikipedii.

Jaki z tego wniosek? Wychodzić ze strefy komfortu warto. Najlepiej do strefy, gdzie możemy doświadczać nowych rzeczy, są one dla nas ciekawe i stymulujące, pozwalają wyciągać wartościowe wnioski. Może się jednak zdarzyć, że pójdziemy o krok za daleko. Gdzieś, gdzie wymagania sytuacji będą przewyższały nasze możliwości, stres będzie zbyt wysoki, a długotrwałe w nim przebywanie upośledzi nasze funkcjonowanie.

 

Przegląd dostępnych zasobów

Ok, wiesz już co czujesz, kiedy stres jest bardzo wysoki. Być może doszedłeś już do wniosku jakich zmian potrzebujesz i ile energii pochłoną one z uwagi na Twoją osobowość. Teraz warto zrobić przegląd zasobów, czyli odpowiedzieć na pytanie z czym wchodzisz w nowy rok i czy to wystarczające, by dokonywać rewolucji. Może ewolucja będzie lepszym wyborem? 

Zasobom poświęcimy osobny wpis, bo to bardzo szeroki temat. Co jednak już teraz musisz o nich wiedzieć? M.in. to, że pozwalają realizować długoterminowe cele. Hobfoll mówi, że zasoby dzielimy na cztery kategorie: zasoby osobiste (np. odporność na stres), energetyczne (pozwalające na mnożenie kolejnych zasobów), przedmioty (to, co posiadamy, np. dom) i warunki (np. bezrobocie, małżeństwo). 

Planując zmiany warto wziąć pod uwagę wszystkie powyższe. Być może należy odłożyć zakup samochodu, jeśli zadłużenie w banku jest bardzo wysokie albo poszukać innego sposobu na rozwiązanie dylematu. Podobnie praca zdalna może być na początku obciążeniem, jeśli najlepiej czujesz się w biurze, mając obok zespół i bezpośredni kontakt z szefem. To raczej oczywistości, chociaż…

Łatwo dokonać nam przeglądu przedmiotów czy zasobów energetycznych. Zdecydowanie trudniej jednak zastanowić się nad tym czy potrzebuję wsparcia społecznego, a jeśli tak, to na kogo mogę liczyć w chwilach kryzysu? Jakie cechy mogą mi przeszkadzać w podjęciu radykalnych kroków? Jakich konsekwencji powinienem się spodziewać wyjeżdżając na drugi koniec świata? 

I przede wszystkim: czy mam siłę na to, żeby dokonać zmiany? Czy jest w moim życiu przestrzeń na to, aby zadziały się nowe rzeczy i czy mam wystarczająco dużo odwagi, by mierzyć się z konsekwencjami? Piszę o tym, bo odłożenie zmian na później jest w porządku. Brak sił jest w porządku. Nie robienie niczego też jest jak najbardziej w porządku. I to obowiązuje zarówno w przypadku dużych zmian (przeprowadzka, zmiana pracy), jak i tych mniejszych (5 kg mniej). Na każde z tych postanowień potrzebujemy przestrzeni. 

Inaczej Twoja przestrzeń będzie wyglądać, jeśli miesiąc temu mierzyłeś się z ogromnymi trudnościami. Inaczej, jeśli właśnie udało Ci się spełnić największe marzenie i czujesz przypływ sił. 

 
Każda zmiana to strata

Takie podejście może dziwić. Bo przecież te dokonywane przez nas zmiany zazwyczaj są na lepsze. Robimy to po to, by było lepiej, wygodniej, by więcej zarabiać, by wyrwać się z toksycznej sytuacji, generalnie – by w końcu być bliżej szczęścia. 

Ale może zgodzisz się ze mną, że każda zmiana przynosi również stratę tego, co do tej pory było dla nas elementem codzienności. I nawet jeśli to pożądana przez nas strata, to jednak tego czegoś już nie będzie, przestanie istnieć, pozostawi po sobie pustkę. Planując zmianę warto więc pójść trochę dalej w swoich przemyśleniach i zapytać o jej konsekwencje. Co tak naprawdę przestanie wtedy istnieć? Czy to możliwe, że osiągając wymarzony awans coś stracisz? W jaki sposób pozbycie się nadwagi może być stratą? Przecież to czysty zysk!

Oczywiście, że nie chodzi o to, by rezygnować ze zmian! One są zazwyczaj na lepsze, nawet jeśli kończą się porażką, bo jest to dla nas cenna lekcja. Mam jednak na myśli, że proces adaptacji do nowych warunków będzie przechodził sprawniej, jeśli zawczasu zastanowisz się nad konsekwencjami podejmowanych kroków. 

Przykładem może być związek, który staje przed wyborem: wyjechać czy pozostać w kraju. Jedna z osób bardzo chce zmienić miejsce zamieszkania, druga jest związana z obecną pracą i rodziną, nie chce wyjeżdżać. I nawet jeśli decyzja zostanie podjęta w drodze kompromisu, jeden z partnerów będzie mierzył się ze stratą. Czasami zastanawiamy się dlaczego ktoś, kto znalazł się w trudnej sytuacji, nie robi nic, by ją odmienić. A no być może dlatego, że straty wynikające ze zmiany byłyby o wiele bardziej bolesne niż obecne położenie. 

Co ważne, często doświadczamy różnego rodzaju strat. I powstają one nie tylko w wyniku sytuacji niezależnych od nas, np. wyrzucenia z pracy. Przeżywamy je również wtedy, kiedy decydujemy się na coś świadomie. 

I ostatnie – odczuwanie straty oraz przeżywanie jej jest całkowicie naturalne. Jako jednostki wyposażone w wewnętrzny świat mamy do tego prawo!

 
Jak w świetle tego wyglądają Twoje postanowienia noworoczne?

Wszystko to jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Psychologia pomieściła dziesiątki teorii na temat osobowości człowieka i jego funkcjonowania w różnych warunkach. Nie musimy ich znać, a już na pewno nie powinniśmy decydować wyłącznie w oparciu o teorię, bo ważniejsze jest osobiste doświadczenie. 

Czasem warto jednak przystanąć i wykorzystać te narzędzia do refleksji na swój temat. Może akurat to pozwoli sprawniej i łagodniej przechodzić przez proces zmian?

Comments are closed.