Ile kroków dzieli Cię od sukcesu? Słowo o implementacji intencji oraz dążeniu i unikaniu

Mówią, że najtrudniejszy w drodze do celu jest pierwszy krok. A ja mogę się z tym bezczelnie nie zgodzić. Po to wreszcie jest to miejsce, aby oddawać się intelektualnym rozprawom w imię popularyzacji psychologii.

Mam nadzieję zainteresować Was implementacją intencji i spróbować odpowiedzieć na pytanie: dlaczego psychologowie tak często bronią się sformułowaniem „to zależy”, przed wydaniem jakiejkolwiek opinii. Czy to strach? Czy niewiedza? Niezdecydowanie? A może coś całkiem innego? Będzie też o tym, jak to się dzieje, że jednocześnie możemy czegoś bardzo pragnąć i… unikać.

 

KROK PIERWSZY: Pomyśl i zacznij działać – czym jest implementacja intencji?

Na poziomie ogólnym, nawet się zgadzam. Pierwszy krok jest bardzo trudny, bo to wtedy decydujemy się podjąć konkretne działanie. Według Gollwitzera osiągnęlibyśmy już trzecią fazę działania, zaraz po deliberacji oraz implementacji intencji.

I tutaj sumienie nie pozwala mi pójść dalej, ponieważ sama implementacja intencji jest czymś niezwykle fascynującym. Mechanizm ten niesamowicie sprawdza się w sytuacjach, kiedy wyzwanie stojące przed nami jest konkretne, ale zalicza się już do działań bardziej skomplikowanych. W swojej istocie jest bardzo proste, aczkolwiek wymaga dość detalicznego przemyślenia kolejnych kroków do wykonania.

W prostych słowach, implementacja intencji polega na niczym innym, jak na wyobrażeniu sobie jak w danej sytuacji chcielibyśmy się zachować. Jeśli wystąpi czynnik „A”, ja wyjmę ze swojej talii kart swojego Jokera, czyli „B”. Dzięki tej mieszance otrzymam „C”. Ważny jest tu realizm i wysoki stopień precyzji.

Idąc na kolację do restauracji zamawiam przystawkę, danie główne oraz deser, wybierając jednak najmniejsze możliwe porcje. Dzięki temu mogę cieszyć się rozmaitymi smakami, mając pewność utrzymania swojego dziennego zapotrzebowania energetycznego.

Przy implementacji intencji należy również pamiętać, iż jest ona bezpośrednio zależna od siły intencji celu, a ten składa się m. in. osobista skłonność do działania (przekonanie o osiągnięciu oczekiwanych rezultatów) oraz subiektywna norma działania (opinie o celu osób dla nas znaczących). Osoby zaintrygowane siłą intencji, odsyłam do modelu Ajzena i Fischbeina, o którym wiele znajdziecie np. w podanej literaturze pod tekstem.

 

KROK DRUGI: wyznacz cel

A później idziemy, idziemy i idziemy w drodze do obranego celu. I w zasadzie wszystko jest w jak najlepszym porządku. Co prawda, jest chwilami ciężko, myślimy od czasu do czasu jaki w tym wszystkim jest sens i w zasadzie lepiej byłoby położyć się na kanapie i oddać słodkiemu lenistwu z gorzką czekoladą w garści. Jednak jakaś niewidzialna siła cały czas pcha nas do przodu. Aż przychodzi ten dzień.

                 Ostatni rozdział pracy magisterskiej.
                  Upragniony wyjazd na wakacje.
                  Spotkanie z dawno niewidzianym przyjacielem.
                  Podpisanie kredytu na 29 kolejnych lat.

Dobrze, może ostatni przykład jest nie do końca fortunny, ale zdecydowanie oddaje nasze wewnętrzne zawahanie. To ściśnięcie głęboko w środku, powątpiewające pytania czy to, aby na pewno jest to, to czego chcemy. W zasadzie to wokół jest tyle innych, ciekawszych czynności do wykonania. Przecież te okna nie mogą już dłużej być takie brudne! Co sąsiedzi na to powiedzą. Łapiemy zatem za wiadro i gąbkę, zatrzymując się w progu. To bardzo ciekawe, że akurat w takich momentach często prokrastynacja wygrywa nad pułapką utopionych kosztów.

A być może pułapka ta, jak sama nazwa wskazuje, działa tylko w momentach, kiedy posiadamy wiedzę, jednoznacznie wskazującą nam na większe korzyści przy porzuceniu dotychczasowej drogi aniżeli gdybyśmy przy niej pozostali?

 

KROK TRZECI: Przejdź przez próg

I teraz właśnie wiecie, dlaczego psychologowie często w odpowiedzi na różne pytania jakoby bronią się mówiąc: to zależy. Zanim jeszcze wypowiedzą jakąkolwiek opinię! Piękno i przekleństwo psychologii. Dwie strony tej samej monety. A my sobie siedzimy i próbujemy łączyć kropki, tworząc z nich wyraźne obrazki.

Na powrót do utopionych kosztów będzie jeszcze czas, wracając natomiast do wspomnianego progu, warto odwołać się do badań Millera dot. dynamiki popędów. Bo czym innym jest dążenie do realizacji zamierzonego celu jak nie popędem (odwróćmy na ten moment oczy od psychoanalizy – nie tędy wiedzie dzisiejsza ścieżka rozmyślań)?

To, czego przede wszystkim trzeba być świadomym, to tego, że w momencie rozpoczęcia działania, wprawiamy jednocześnie w ruch dwie siły: unikania i dążenia. Są one oczywiście nastawione do siebie konfliktowo, a co ważne, w pewnym momencie, kiedy tak wzrastają ku sobie, następuje ich wzajemne przecięcie. I to jest właśnie nasz próg. Od tego momentu siła unikania wzrasta o wiele szybciej niż siła dążenia. Sytuacja ta jest jeszcze bardziej wyrazista, kiedy dana osoba jest nastawiona prewencyjnie (wycofywanie się z zagrażających sytuacji, dążenie do uzyskania bezpieczeństwa) aniżeli promocyjnie (nastawienie na osiągnięcia, wyzwania).

KROK CZWARTY: A na koniec zostań sam ze sobą

Ze względu na to, że jak już wspominałam – w psychologii nic nie jest czarno białe, gradienty unikania i dążenia należy rozpatrywać w całym mikroświecie jednostki. Łukaszewski, w swoich Wielkich i tych nieco mniejszych pytaniach… poświęca rozdział wytrwałości.

W miejscu tym powołuje się na metaanalizę (czyli analizę wyników innych badań, aby dzięki temu zwiększać pulę danych i pogłębiać wyciągane wnioski lub dochodzić do tych całkiem nowych) M. Richardson, Ch. Abrahama i R. Bonda. Wyniki pochodziły od studentów, czyli najwdzięczniejszej grupy badawczej. Predyktorami systematycznego podchodzenia do uniwersyteckich obowiązków, okazały się:

                  🔹 zmienne osobowościowe (dotykające różnych modeli osobowości);
                  🔹 zmienne motywacyjne (w tym m. in. poczucie skuteczności);
                  🔹 strategie samoregulacyjne (np. organizacja czasu);
                  🔹 kontekstowe czynniki psychospołeczne (istnienie grupy wsparcia czy poczucie integracji społecznej).

I wiele, wiele innych – może nie z powyższej metaanalizy, ale doświadczeń życiowych. Samoświadomość, wiedza to tym, co chce się osiągnąć, kiedy, a przede wszystkim dlaczego, to elementy pozwalające sięgać nawet dalej niż początkowo sobie wyobrażamy.

Wystarczy, że każdy z nas cofnie się o kilka lat. Przeszliście długą drogę, prawda?

 

BIBLIOGRAFIA:

Łukaszewski, W. (2015). Wielkie i te nieco mniejsze pytania Psychologii. Sopot: Smak Słowa
Oatley, K., Jenkins J.M. (2003). Zrozumieć emocje. Wydawnictwo Naukowe PWN
Strelau, J., Doliński, D. (red). (2008). Psychologia. Podręcznik akademicki. Gdańsk: GWP
Kadzikowska-Wrzosek R. (2011), Subiektywna ocena postępu w realizacji celów. Wpływ implementacji intencji oraz różnic indywidualnych w sposobie formułowania celów i w sile woli. Psychologia Społeczna, 2011 t.6.

Comments are closed.